WYWIADY

KAMIL – MR. RUBBER POLAND 2018

RED.: Kamil, za kilka tygodni oddasz szarfę Mistera swojemu Następcy. Jakie przesłanie czy wiadomość chciałbyś mu przekazać ?

K.:Może to zabrzmi górnolotnie, ale przede wszystkim być sobą. Co mam na myśli? Żyjemy w czasach ciągłego podglądania, obserwowania i porównywania się z innymi. Nie twierdzę, że ma to same złe strony, jednak trzeba w tym wszystkim mieć swoje zdanie, robić swoje i właśnie na tym warto się skupić. Michał ( red. poprzedni Mr. Rubber Poland ) dwa lata temu wysoko postawił poprzeczkę pokazując, że warto wcielać w życie swoje marzenia i pomysły. Ja starałem się podtrzymać tą poprzeczkę na równie wysokim poziomie i zająłem się tym, z czym z jednej strony się nie zgadzam, z drugiej – tym co popieram. Przykładowo: przed zeszłorocznymi wyborami często słyszałem, że w Polsce nic się nie dzieje, a możliwość spotkania fetyszowych facetów istnieje tylko podczas imprez za granicą. Inni twierdzili, że Mister to tylko wieszak na szarfę, który ogranicza się do publikowania swoich zdjęć w Internecie. Przez ostatni rok starałem się pokazać, że jest inaczej. U-boot udowodnił nam wszystkim, że jesteśmy w stanie spotkać się w fetyszowym gronie bez wyjeżdżania za granicę. Czy muszę przy tym pokazywać swoje zdjęcia w gumie? Nie. Z drugiej strony, z osobistych powodów skoncentrowałem się na programie The Nest. To co na początku wydawało się nierealne, zaskoczyło nas bardzo szybko – program znany jest teraz w środowisku w Polsce i za granicą, potrzebujący otrzymują pomoc, której oczekują, a często nawet większą niż mogli by się spodziewać.

Wracając do poprzeczki, każdy powinien sobie ustawić swoją, ponieważ każdy z nas ma własne spostrzeżenia na temat multifetyszowej społeczności oraz swoje własne pomysły. Uważam, że wybory są doskonałą okazją, żeby podzielić się nimi z innymi. A kiedy pomysły wydają się nierealne, zawsze obok jest liczne grono osób, które zawsze wyciągną pomocną dłoń.

RED.:Jak ten rok pełnienia zaszczytnej funkcji Mr. Rubber Poland wpłynął na Twoje życie?

K.:Krótko mówiąc – bardzo. Z jednej strony mój czas wolny wypełnił się pracą nad realizacją wszystkich pomysłów. Z drugiej strony przez ostatni rok spotkałem cała masę świetnych ludzi, z którymi mogłem stworzyć coś dla społeczności multifetyszowej czy po prostu mogłem poznać ich prywatnie. Tytuł ułatwił mi też podróżowanie czy udział w fetyszowych inicjatywach i eventach w Polsce i za granicą. Ale przede wszystkim oswoiłem się ze swoimi fetyszami. A nie jest to często proste. Poza tym stwierdziłem, że chcę z wygranej wziąć też coś tylko dla siebie. Do dzisiaj pamiętam jak jeden z jurorów podczas przesłuchania zadał mi pytanie (i bardzo za to dziękuję!) jak sobie poradzę, jeśli wygram i jako Mister będę reprezentować Polskę np. na europejskich wyborach. Pamiętacie tą scenę z „Dnia świra” kiedy Adaś Miauczyński odpytuje syna z odmiany czasownika „to be”? Nie wiem czy mój poziom znajomości angielskiego był tak samo kiepski, ale na pewno nie szło się ze mną dogadać. Wygrana zmotywowała mnie do nauki i teraz po zdobyciu drugiego miejsca w wyborach europejskich widzę, że warto było! W końcu każdy powinien wykorzystać wygraną najlepiej jak potrafi.

RED.:Wielu potencjalnych kandydatów obawia się “klątwy szarfy”. Czy i Ciebie ona dotknęła?

K.:Przed wyborami słyszałem o różnych problemach, które pojawiają się po wygranej, ale nie podejrzewałem, że mnie to dotknie. Klątwa może być rozumiana jako brak możliwości poznania partnera, ale to akurat nie mogło mnie to dotknąć, bo partnera mam już od dłuższego czasu. Zauważyłem jednak coś zbliżonego w kontaktach z ludźmi. Bywam odbierany jako facet żyjący tylko i wyłącznie gumami czy organizacją imprez, który przez 24 godziny na dobę uprawia sex z każdym kto mu to zaproponuje. Nigdy nie wyznawałem zasady „nie znam się, więc się wypowiem” ale jako ten „wieszak do szarfy”, spotkałem się też z głosami, że nie warto ze mną rozmawiać, bo pewnie i tak nie mam nic do powiedzenia. Lubię krytykę, bo mnie motywuje do działania, ale niech będzie konstruktywna… Zastanawiałem się, czy to wszystko Wam teraz przekazywać, ale wyszedłem z założenia, że szczerość przyniesie korzyści nie tylko przyszłym Kandydatom. Bo okazuje się, że posiadanie szarfy, to nie imprezowanie i dobra zabawa, ale czasem także udowadnianie, że poza byciem fetyszystą jest się też normalnym facetem, od którego nie trzeba się odwracać tylko dlatego, że podnieca go coś więcej niż nagość. Niestety przypinanie łatek zawsze przychodzi łatwo i mam świadomość, że z tym nie udało mi się powalczyć tak jak z postrzeganiem fetyszowych imprez w Polsce.

RED.: Jako juror Wyborów Multifetyszowych na jakie cechy zwrócisz uwagę wybierając swojego następcę?

K.:Nie mam sztywnej listy cech, które powinien posiadać przyszły Mister, bo każdy z nas jest inny. Uważam jednak, że są cechy które na pewno ułatwią „misterowanie”. Zdobycie szarfy tak naprawdę do niczego nie zobowiązuje, ale odrobina zaangażowania, chęci i kreatywności pomoże stworzyć coś co każdego wyróżni. Nie mogę też oczekiwać konkretnych zachowań czy inicjatyw, bo to chyba właśnie o to chodzi, żeby pozytywnie zaskoczyć i mnie i pozostałych jurorów, ale przede wszystkim tych, którzy oddadzą głosy.

A na koniec parę słów ode mnie: czy macie jeszcze wątpliwości co do swojego startu w wyborach Mr. Rubber Poland 2019? Wiem, że może ich być taka samo dużo jak i powodów do zgłoszenia. Chętnie pomogę rozwiać te wątpliwości podczas rozmowy, jeśli jeszcze w moich odpowiedziach nie otrzymaliście 100% potwierdzenia, że warto. A warto!

RED:. Dziękuję za rozmowę – widzimy się na kwietniowym U-Boocie, a później na WFW2019 !